Remanent

Napiszę Wam, co tam się u mnie ostatnio wydarzyło. Otóż... 
Zrobiłam sobie remanent w moim tworzeniu.
Planowanie i jego realizacja dotąd wyglądała jak pudełko z tasiemkami nawiniętymi na szpulki, wszystko ładnie ułożone, do pewnego momentu. Pośpiech związany z brakiem czasu by odłożyć na miejsce, powodował, że coraz więcej tasiemek rozsupłanych, kotłowało się w pudełku, po czasie nie sposób odgadnąć, co do czego.... Bardzo to było frustrujące, kiedy wszystko chciałam zrobić, ze wszystkim zdążyć i mimo wysiłku, niewiele dobrego wychodziło... 
... więc remanent... 
Od poniedziałku do piątku, pracuję przy książce, poświęcam temu zajęciu całą energię (czego nie zdążę dokończam w sobotę, jeżeli w tygodniu coś mi wypada i nie mogę ilustrować, nadrabiam w sobotę i niedzielę, taki priorytet), w soboty i niedziele, zwalniam, ogarniam dom, dzieci i znajduję czas na realizację swoich twórczych zamierzeń, znajduję chwilę aby zająć się sobą. 
Muszę też dodać, że przestałam kłaść się spać po 3 w nocy, ustawiam budzik przypominajkę i przed północą staram się zasnąć, czego nie zdążę zrobić przed tą godziną to nie zdążę i tyle.
Okazało się, że nic się nie zawaliło, mój świat nadal istnieje.
Ta zmiana trwa już drugi tydzień i bardzo jestem zadowolona. 
Nie ma tej rozpaczliwej kotłowaniny myśli, tej bezsilności, bo wszystko robię i z niczym nie zdążam. Jest czas, kiedy obowiązek trzyma mnie przy biurku i jest czas, kiedy nie myśląc o tym, zajmuję się innymi czynnościami. Powinnam dawno rozdzielić te wszystkie sznureczki. Plus jest taki, że nie dopada mnie wypalenie, wena trwa, nie miotam się, czuję, że wszystko ładnie leży na swoim miejscu, ładnie ułożone i mam czas na to, by po wyciągnięciu, odłożyć na swoje miejsce... 
Szkic, powstał w ramach soboty i niedzieli, myślę, że na drugi tydzień zabarwię cyferkę na złoto...


4 komentarze:

  1. Ja też lubię mieć porządek, nie tylko w otaczającej mnie przestrzeni, ale i ogólnie w życiu. Często mówię, że jest czas na siew i czas na zbieranie plonów, wszystko po kolei. Kiedyś dawno temu też żyłam w totalnym chaosie, często zarywałam noce, bo lepiej funkcjonowałam w późnych godzinach, ale to się odbijało rano, jak trzeba było wstać do szkoły czy do pracy i jeszcze pracować na wysokich obrotach przez pół dnia. Teraz staram się działać bardziej planowo, nic się nie zawali jak pójdę spać zgodnie z planem około 22ej, w domu oddzielam też strefy na codzienne domowe czynności, na relaks i na twórcze hobby. Masz rację, to bardzo pomaga opanować życiowy żywioł :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może też wiek ma na te szaleństwa wpływ? Im starsi jesteśmy, tym nasz organizm głośnie prosi (błaga) o przystopowanie... ? :) Podoba mi się sformułowanie: jest czas na siew i czas na zbieranie plonów. Zapamiętam sobie :)

      Usuń
  2. I barszo dobrze ;) tez ustawiam sobie budzik an wieczorna godzine i staram sie tego trzymac bo wczesniej to chodzilaknwiecznie niewyspana i straszna. Super pomysl :) powodzenia w trzymaniu sie planu ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 sylwiitwory , Blogger